Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Swoją siłę i kreatywność czerpią z dzielących je różnic. O kosmicznych papierowych światach, przyjaźni i nieograniczonych możliwościach drzemiących w papierze rozmawiam z Magdą Major i Karoliną Pawłowską – założycielkami studia kreatywnego Paper Heroes.

Mateusz Bzówka: Jak wiemy z mitologii, z historią narodzin wielu herosów wiążą się niezwykłe wydarzenia. Jak to było w waszym przypadku? Jak powstało studio Paper Heroes?

Magda Major: Najpierw była przyjaźń, poszukiwanie sposobu na życie i wolności zawodowej. Obie z Karoliną miałyśmy ogromną potrzebę kreacji oraz działania według własnych wartości i zasad.

Pierwsze zlecenie, które razem zrealizowałyśmy, było jednocześnie pierwszym tak bardzo papierowym. Była to scenografia dla marki produkującej meble. Od samego początku wiedziałyśmy, że nie chcemy zrobić klasycznej scenografii. Chciałyśmy przełamać utarte już schematy i przyjęte normy formalne. Chciałyśmy wykreować własny świat, a do tego potrzebowałyśmy nieograniczonych możliwości. Wyszłyśmy z założenia, że jedyną metodą na zrealizowanie naszego planu, było wybudowanie wszystkiego od początku. I, trochę przypadkiem, papier okazał się do tego świetnym medium.

Karolina Pawłowska: Trochę na przekór panującym trendom w myśleniu o scenografii i o tym, jaką rolę ona odgrywa, odkryłyśmy przestrzeń, o której mało kto cokolwiek wiedział. Większość ludzi kojarzy papier z czymś infantylnym i banalnym, jest on zupełnie niedocenianym materiałem. Miałyśmy więc pełną swobodę w kształtowaniu naszych projektów, tworzeniu nowej jakości i odkrywaniu papierowego świata bez jakichkolwiek limitów na naszym rynku. A w tym wszystkim ważna okazała się również nasza wrodzona przekora.

MB: Klient od razu zaakceptował niestandardowy papierowy pomysł?

MM: Tak! Cieszę się, że udało nam się wtedy namówić właścicielki marki na naszą całkowicie autorską i papierową kreację do ich sesji.

KP: Gdy sesja już się odbyła, właścicielki wyznały, że wchodząc z nami do studia, miały wiele obaw i kompletnie nie miały pojęcia, co z zaproponowanej przez nas wizji wyjdzie. Nasza koncepcja wydawała im się na tamten moment na tyle inna i abstrakcyjna, że po prostu nam zaufały. Mam wrażenie, że pomogły im w tym nasz entuzjazm, nasza absolutna wkrętka w temat i przekonanie, że to doskonały pomysł oraz właściwy kierunek myślenia o ich produkcie. Jak przyznały również później,było to dla nich superdoświadczenie i jedna z ich najlepszych decyzji w kwestii myślenia o własnej marce i budowania jej wizerunku.

MM: To zlecenie to był nasz początek, po nim już nie miałyśmy żadnych wątpliwości, że powstanie studio. Wtedy zaczęła się cierpliwa i konsekwentna praca, lekcje biznesu, wymyślanie nazwy oraz manifestu studia. Miałyśmy całą ścianę w naszej ówczesnej pracowni zapisaną pomysłami i analizami. To wyglądało jak strategia podboju kosmosu przez NASA.

MB: Powiedzcie mi, dlaczego wybrałyście akurat papier. To materiał, który łatwo zniszczyć, może się podrzeć, pognieść, no i ciężko, w obiegowej opinii, nazwać go świetnym budulcem do czegokolwiek.

MM: Mnie na początku zafascynowały możliwości płaskiej kartki papieru. Mogę ją zamienić, w co tylko zechcę, w formy płaskie i przestrzenne, używając tak naprawdę tylko najprostszych narzędzi: noża, nożyczek i linijki. Papier fantastycznie pracuje ze światłem i wygląda bardzo szlachetnie – zarówno na żywo, jak i na zdjęciach czy w filmie. Papier daje nieograniczone możliwości, ale myślę, że bardzo istotna w pracy z nim jest też wyobraźnia i doświadczenie, które tworzą ciekawy koktajl kreatywny. Dla mnie jest to medium do realizacji pomysłów.

KP: Mam wrażenie, że każda z nas trochę inaczej na papier patrzy i inne rzeczy w nim dostrzega. Skończyłyśmy różne uczelnie – ja politechnikę, a Magda akademię sztuk pięknych. To połączenie różnych doświadczeń znacząco poszerza naszą perspektywę w myśleniu o papierze i wszelkich działaniach kreatywnych z nim związanych. I w przeciwieństwie do obiegowej opinii o nim to materiał bardzo wszechstronny ze względu właśnie na nieograniczone możliwości realizowania naszych formalnych fanaberii.

Przy tak dużych możliwościach plastycznych, jakie daje papier, mnie osobiście urzeka momentami właśnie jego kruchość i łatwopalność, które mogą czasem stwarzać subtelne napięcia pomiędzy formą a jej odbiorcą. Dla mnie wykorzystanie papieru w pracach w pewien sposób podkreśla wrażenie ich przemijalności. A to można świadomie wykorzystać jako walor w projektach – pokazując pokazujemy w nich upływ czasu, przez co nasza praca nagle nabiera dodatkowych wartości.

MB: Czy papier jako materiał ma jeszcze przed wami jakieś tajemnice?

MM: Jest to materiał o wielu możliwościach, które nadal odkrywamy w naszej codziennej praktyce. Jest cierpliwy i przyjmie wszystko, każdy pomysł. Nie wyobrażam sobie pracy w innym materiale. Za każdym razem jest to wyzwanie, łamigłówka i totalnie kreatywna robota. Poza tym zależy mi na dobrej jakości mojej pracy, nie lubię bylejakości, a papier wymaga połączenia pomysłu z precyzją.

KP: Papier zaskakuje tym, jak bardzo jest samowystarczalny – jednocześnie konstrukcyjny przy budowaniu elementów trójwymiarowych i  świetnie wyglądający jako płaszczyzna. Znamy się z nim już bardzo dobrze, więc śmiało mogę powiedzieć, i pewnie Magda się ze mną zgodzi, że potrafimy zrobić z nim wszystko i nie ma dla nas rzeczy niemożliwych! Papier jest unikatowy, a praca z nim, mówiąc krótko, po prostu bardzo przyjemna! Czasem się nad tym zastanawiam: dlaczego tak jest, że kiedy nad czymś pracujemy – wycinając, składając, zaginając – budzi się w nas, a później bardzo często w klientach, jakaś taka dziecięca wrażliwość i niczym nie ograniczona wyobraźnia? Często słyszymy od ludzi, z którymi współpracujemy, że praca z papierem daje im oddech i jest formą bardziej relaksu niż ciężkiej pracy. Śmiejemy się, że praca z papierem to łapanie zen.

Zajrzyj do studia!

MB: Z czego czerpiecie inspiracje?

MM: Inspirują mnie przeciwności. Dla mnie funkcjonują zarówno inspiracje, jak i anty-inspiracje. Z obu bardzo dużo czerpię. Wiele oglądam i słucham, bacznie obserwuję otoczenie. W jednej chwili potrafię zachwycić się malarskim kunsztem holenderskich mistrzów martwej natury, a w drugiej witryną sklepiku, w którym czas zatrzymał się w latach 80.

KP: Dla mnie najważniejszy jest kontakt z ludźmi. To właśnie po rozmowach, z tych wszystkich historii, czasem zwyczajnych, a czasem niezwyczajnych, wracają do mnie formy jak jakiś niczym nie ograniczony strumień obrazów i już chcę natychmiast ciąć, składać i budować. Czasem, gdy przy pracy nad projektem pojawia się „wielkie nic”, a w układance wciąż brakuje jakiegoś elementu, trzeba chwilę poczekać… I wtedy, aby nabrać nowej energii do działania i przewietrzyć umysł, potrzebny jest mi las, morze słone albo najczęściej morze muzyki, ten cały szum, który inspiruje. Uwielbiam też chodzenie, spacerowanie, oglądanie i, choć może nie powinnam się do tego przyznawać, podglądanie. Szukanie oddechu i czasem po prostu ciszy.

MB: Opowiedzcie mi, proszę, jak wygląda wasz dzień pracy.

MM: Ciężko powiedzieć. Każdy dzień jest inny. Na pewno filiżanka dobrej kawy jest absolutnym rytuałem przed rozpoczęciem pracy. Lubię dobre jedzenie i kawę, więc tego nie może zabraknąć w ciągu dnia, a wieczorem obowiązkowo trening. Często pracujemy u którejś z nas w domu, bardzo często w terenie, albo, gdy mamy serię spotkań, w kawiarni. Zazwyczaj dzień jest miksem telefonów, maili, spotkań, wysyłania ofert i przygotowywania projektu. Obecnie nie mamy biura ani pracowni, więc ciężko tutaj mówić o rutynizacji dnia pracy.

KP: U mnie siła tkwi w porankach – pracuję nad tym, aby regularnie zaczynać dzień najpóźniej o 6. Dobra kawa i trwający około półtorej godziny rozbieg to czas na przegląd maili, prasy, trochę newsów i przygotowanie planu na cały dzień. Ostatnio jednak mamy więcej dni pod hasłem „w akcji”, kiedy komputer siedzi w plecaku i cały dzień jesteśmy w ruchu z gorącymi telefonami przy uchu. Mam wrażenie, że przez to, że tak często w naszym programie pojawia się PKP, kultowy już stał się duet z Warsa – sernik i mała czarna.

MB: Studio tworzycie we dwie. Jak wygląda podział obowiązków? Domyślam się, że spędzacie ze sobą bardzo dużo czasu!

MM: Niekiedy pracujemy razem, a czasem osobno – co do tego też nie mamy zasady. Dzielimy się pracą, wymieniamy obowiązkami i konsultujemy rozwiązania. Praca kreatywna wygląda różnie – raz jest to szkic, raz wymyślona gra słowna, a innym razem kolaż. Zdarza się, że temat trzeba rozchodzić.

Ale wracając do twojego pytania, to rzeczywiście studio tworzymy we dwie, ale jeżeli prowadzimy kilka projektów jednocześnie, niezbędne są dodatkowe osoby. Uwielbiam wszystkich naszych współpracowników i współpracowniczki, którzy do tej pory z nami pracowali. Bardzo im za wszystko dziękuję i cieszę się, że czekają nas kolejne realizacje.

MB: Nad czym obecnie pracujecie?

MM: Przyjęłyśmy zasadę, że nie zdradzamy nikomu, nad czym właśnie pracujemy. Zależy nam, żeby przy pierwszej styczności z naszym projektem odbiorca był w pełni zaskoczony efektem końcowym. Bardzo często jest też tak, że po prostu jesteśmy zobowiązane klauzulą poufności do momentu publikacji.

MB: Mamy już w zasadzie końcówkę roku, więc powiedzcie w takim razie, jak minął wam rok 2017? 

MM: Ten rok dla PH był, a w zasadzie wciąż jest bardzo ciekawy i różnorodny. Stale współpracujemy z agencjami przy aranżach papierowych do materiałów dla reprezentowanych przez nie marek, również tych globalnych. Poza tym współpracowałyśmy też z agencjami eventowymi przy wydarzeniach, z indywidualnymi artystami przy ich projektach i miałyśmy kilka projektów z misją społeczną z NGO-sami.

Z takich ciekawszych, mniej komercyjnych akcji miałyśmy okazję realizować instalację Pokój dla gdańskiego festiwalu Solidarity of Arts w Europejskim Centrum Solidarności. Dla mnie to było bardzo mocne przeżycie ideologiczne – wszyscy artyści wypowiadali się na temat pokoju, coś niesamowitego.

KP: Pokój to był jeden z tych projektów, gdzie zaufano nam w stu procentach i miałyśmy okazję zrealizować coś bardzo autorskiego. Jako studio zaprojektowałyśmy instalację, która pozwoliła odpowiedzieć na pytanie „czym jest pokój?” nie tylko artystom biorącym udział w festiwalu, ale przede wszystkim jego widzom. Po raz pierwszy miałyśmy okazję wejść w tak ciekawy dialog z tak dużą grupą ludzi. To wyjątkowe doświadczenie, które zostanie ze mną na długo.

MB: Co zatem przyniesie rok 2018?

MM: Są różne plany i pomysły. Studio cały czas ewoluuje, i to w bardzo różnych kierunkach, których jeszcze nie będziemy zdradzać.

KP: Trzymajcie kciuki! A może powinnyśmy powiedzieć: do zobaczenia!

//

Scenografia: Paper Heroes

Makeup: Iza Kućmierowska / Complete

Retusz: Karolina Koza-Marasek