Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Marka Nayt zadebiutowała na targach Niech Żyją Dziewczyny, choć prace nad powstaniem i ideą marki rozpoczęły się znacznie wcześniej. O pidżamie, w której można wyjść na spacer czyli eleganckich ciuchach „po domu” rozmawiamy z założycielką Nayt, Kasią Wasilewicz.

1. Kto stoi za Nayt?

W teorii jestem tylko ja. Projektuję, robię konstrukcje i odszycia, szukam materiałów. Sama prowadzę fb, stronę internetową oraz magazyn. Z tych trudniejszych zadań załatwiam też wszelkie sprawy formalne i księgowe. A w praktyce okazało się, że znalazło się mnóstwo osób chętnych mi pomóc. Mój chłopak to nieoceniona pomoc przy targach i logistyce. Przyjaciółki i znajomy fotograf potrafią po kilkanaście godzin pracować przy moich sesjach i z pewnością bez ich pomocy Nayt nie byłby taki jaki jest. Zależy mi na autentyczności.

2. Jak długo pracowaliście nad pierwszą kolekcją?

Trwało to dość długo i myślę, że można podzielić ten czas na dwa etapy. Pierwszy, trwający około pół roku, był głównie koncepcyjny. Trzeba było wymyślić o czym i dla kogo będzie Nayt. Kiedy wiedziałam już, w którą stronę chcę zaprowadzić markę od razu pojawiały się pomysły na kroje, które bezpośrednio trafiały do realizacji – próbnych odszyć i konstrukcji. Cykl produkcyjny zamknął się w przeciągu trzech miesięcy.

Obserwuj NAYT na Facebooku...

3. Jak dobierałaś materiały? 

Mam doświadczenie zawodowe w tej dziedzinie, więc miała to być najprostsza część całego zadania. Doskonale wiedziałam, jakie materiały dadzą się uplisować i skąd wziąć welur, który połyskuje jak żaden inny materiał. Materiał, z którego uszyte są bluzy, sukienki i cała nieplisowana reszta został ściągnięty z Holandii i muszę przyznać, że jest fenomenalny. Nigdy wcześniej nie miałam eleganckich spodni z kantem, w których mogłabym zrobić gwiazdę. Teraz mam.

4. Dla kogo są ciuchy Nayt?

W skrócie są to ciuchy dla dziewczyn, kobiet, które lubią siebie, cenią minimalizm i swobodę oraz chcą mieć wybór. Naytowe ubrania są po to, żeby dostosować się do życia swojej właścicielki i chcą z nią być w różnych sytuacjach. Możesz mieć jedną bluzę, którą założysz na cztery różne sposoby. Nasz szlafrok okazuje się być przy okazji kopertową sukienką i płaszczem, a w welurowych szortach pójdziesz na siłownię, do łóżka i na spacer. Staram się pokazywać różne dziewczyny i przemycać historie, które pokazują, że odbiorczyni nie musi być idealna. Może mieć niedogolone nogi, siniaki i antytalent do malowania paznokci i to jest jak najbardziej ok. Z pewnością ciuchy Nayt są właśnie dla takich dziewczyn, które nie czują potrzeby udawania, że one i ich życie jest perfekcyjne. Bycie zwykłą dziewczyną, jest znacznie ciekawsze.

...i na Instagramie!

5. Masz swoje ulubione marki – wzorce do naśladowania w tworzeniu swojej własnej? 

Jil Sander – przepiękne ubrania. Perfekcja w każdym detalu. Spójny od lat styl, który jest mi bliski – połączenie elegancji i prostoty. Bardzo cenię tę markę za to, że wykształciła swój unikalny styl, któremu jest wierna, ale wciąż potrafi zaskakiwać.  Zofia Chylak – nic dodać nic ująć. Jej torebki są bardzo dobrze zaprojektowane. Podziwiam każdy szczegół wykonania, ale także spójność w komunikacji: począwszy od strony internetowej, produkt po opakowanie. Erased Tapes Records – brytyjskie wydawnictwo muzyczne – świetny styl i dobór artystów. Cenię je bardzo za to, że zachowują różnorodność, natomiast jest to eklektyzm bardzo przemyślany i spójny.  Neon Moon – brytyjska marka z bielizną. Bardzo szanuję ją za sposób komunikacji i wizję marki, w której pokazane są najróżniejsze kobiety, niezależnie od rozmiaru. To marka z którą można się utożsamiać, czuć się jej częścią i podzielać opinie, ponieważ dziewczyny nie boją się mówić o swoich poglądach. IKEA – choć jakość jej produktów zależy od ceny, to jest to całkiem racjonalny stosunek. Ikea jest godna podziwu głównie ze względu na użyteczność i praktyczność produktów, ale przede wszystkim za bardzo konsekwentnie prowadzoną komunikację i ciekawe kampanie reklamowe – szczególnie filmiki.

6. Nie samą pracą człowiek żyje. Miewasz dni wolne? Jak najchętniej je spędzasz? 

Zdarzają mi się dni wolne. Wychodzę na wino ze znajomymi. Staram się zawsze pojawiać na koncertach moich ulubionych artystów.  Lubię jeździć w nocy samochodem – to mnie uspokaja i relaksuje. Oglądam bardzo dziwne filmiki na youtubie, szczególnie tutoriale o włosach, które najczęściej kończą się koszmarną katastrofą. Lubię szukać w internecie ciekawostek. Na przykład: Czy wiesz, że ludzki mózg ma 15 miliardów komórek mózgowych albo, że każdy człowiek ma w ciele tyle fosforu ile potrzeba na wyprodukowanie około 2200 zapałek.