Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Szpilki? Koturny? Trzewiki? Nie! Przecież komfort jest najważniejszy! Przeczytajcie historię butów marki Keds, stworzonych, aby wyzwolić kobiece nogi od niewygody, a mężczyzn od hałaśliwego stukotu damskich obcasów.

Nienawidzę niewygodnych butów. Choćbym nie wiem jak pragnęła wypatrzonych na witrynie sklepu szpilek, koturnów czy innych rzekomo kobiecych atrybutów, nie kupiłabym ich, bo wiem, że są niewygodne. To w renesansie rozpoczęła się parada z udziałem wpijających się pantofli, uwierających trzewików, obcierających półbutów. Wszystkie te ozdoby dla stóp miały wysoki, strojny koturn dodający wzrostu, odbierający jednak poczucie stabilności. W krótkim czasie kobieta została utożsamiona z obuwiem na podwyższeniu, mimo że obcas pierwotnie był atrybutem męskim – nosili je rzeźnicy, aktorzy i panowie w czasie jazdy konnej.

Kiedy myślę o ciasno wiązanych koturnach z wysoką cholewką sięgającą niemal kolana, zaczynam kobietom początków XX wieku współczuć, przecież to tak, jakby wkładać na nogi mundur. Z ulgą czytam więc o historii powstania płóciennych, lekkich tenisówek amerykańskiej marki Keds. Stworzone, aby wyzwolić kobiece nogi od niewygody, a mężczyzn od hałaśliwego stukotu damskich obcasów.

Kedsy znajdziesz w sklepie u Pana Pablo!

W 1916 roku, czyli ponad sto lat temu, Keds wypuścił na rynek damskie buty, które zadziwiły opinię publiczną, ponieważ miały płaską gumową podeszwę i były naprawdę wygodne! Ale było coś jeszcze, coś, co jednym dodało odwagi, innych zaś oburzyło – kampania reklamowa marki, całkowicie skierowana do pań. Keds przemówił do nich w momencie, w którym nikt nie chciał udzielić im głosu, a tym samym dał im też prawo wyboru. Stworzył dla nich buty, w których miały pójść swoją drogą, by stać się kimś, kim naprawdę chcą być.

Dziewuchy włożyły więc tenisówki i zaczęły podbijać świat, na czele z Marilyn Monroe i Audrey Hepburn. Nagle okazało się, że mogą czuć się seksy, będąc aktywnymi zawodowo, brać z życia pełnymi garściami i czuć przy tym absolutną wygodę. Yoko Ono, symbol wyzwolenia i niezależności, do ślubu poszła właśnie w ulubionych kedsach. Nagle wszystkie babeczki chciały być takie jak żona Lennona, iść pod prąd, nie przejmując się konwenansami, pomaszerować do ołtarza w ulubionych trampkach i zagrać na nosie opinii publicznej. Właśnie tak na przestrzeni lat stawałyśmy się coraz odważniejsze, wystarczyło dać nam wybór i buty, w których dążenie do celu nie powodowało odcisków na stopach, z całą resztą poradziłyśmy sobie same. Bo Keds to historia wielkiej szansy na życie po swojemu, to historia silnej i niezależnej kobiety.