Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Upał daje się Wam już we znaki? Nam jeszcze nie. Dopiero czekamy na budzącą grozę wśród rolników falę gorąca, ale zanim będziemy się topić w słońcu i wygrzewać gdzieś nad jeziorem pooglądajmy jak to dawniej z tym gorącem, a w zasadzie chłodzeniem się, było. Tym razem Mateusz Bzówka gra z Kajetanem Plisem – kolekcjonerem slajdów ukazujących słodkie lenistwo wczasów w PRLu.

1. „Upał daje się we znaki”? Chyba jeszcze nie! Opowiedz co to jest,  jak to się wszystko zaczęło i skąd taka nazwa. 

Trafne pytanie, cały projekt narodził się bowiem właśnie w czasie gdy w Warszawie panowały ujemne temperatury a ciemno robiło się już o szesnastej. Byłem znudzony pisaniem pracy magisterskiej i szukałem jakiejś odskoczni od tych szarych mroźnych wieczorów spędzanych przed komputerem. Zacząłem więc przeglądać zbierane przeze mnie od dłuższego czasu stare slajdy kupowane na targach staroci. Szybko zauważyłem, że zdecydowana większość zdjęć to były właśnie fotografie wakacyjne, dokumentujące różne formy wypoczynku. Kolory zarejestrowane na wyświetlanych przez rzutnik slajdach były tak żywe, że podczas oglądania można było na chwilę przenieść się w czasie i niemal poczuć upał tamtych dni.

Jeśli chodzi o samą nazwę to została zainspirowana wakacyjnymi reportażami dziennika telewizyjnego z lat 80., które to namiętnie oglądałem podczas selekcji zdjęć do pokazu. Finalnie ścieżka audio z owych reportaży stała się także częścią składową pokazu i stanowi podkład muzyczny podczas projekcji.

2. Skąd pomysł aby badać wizualną stronę różnych form wypoczynku? Czy kryje się za tym jakaś filozoficzno-estetyczna podbudowa z zakresu teorii codzienności i spędzania wolnego czasu aka słodkiego lenistwa?

Sam pomysł zrodził się z fascynacji amatorską fotografią analogową, którą kolekcjonuję od dawna w formie negatywów czy właśnie slajdów. Slajd ma tą przewagę nad negatywem, że zapisany analogowo obraz możemy bezpośrednio wyświetlić na ścianie za pomocą projektora, nie potrzebujemy takiego zdjęcia dodatkowo przetwarzać poprzez wykonanie odbitki czy skanu. Pokazujemy je dokładnie w takiej formie w jakiej zostało wykonane, nie ma tu żadnego elementu ingerencjii. Fascynuje mnie również, możliwość cofinięcia się do odległych czasów, wejścia w życie obcych mi ludzi, poznania sposobu w jaki spędzali czas wolny i z jakich powodów wyciągali aparat. Pamiętajmy przecież, że kiedyś zdjęć robiło się znacznie mniej a prawie każda klatka dokumentowała jakąś istotna chwilę.

Jako, że wyselekcjonowane do pokazu zdjęcia pochodzą od kilkunastu czy już nawet kilkudziesięciu różnych rodzin, to poprzez doszukiwanie się podobieństw, możemy stwożyć pewien uniwersalny portret wakacyjnego fotografa amatora tamtych lat. Istotą pokazów nie jest bowiem ukazanie prywatnego, życia konkretnej rodziny. Staram się dążyć do pewnego uogólnienia i ukazania istoty zjawiska wypoczynku oraz jego odmian. Zbiór składa się zarówno wielu klasycznych wręcz stereotypowych fotografii ukazujących pozujących do zdjęcia uropowiczów, lecz zawiera również bardziej nietypowe kompozycje, które otwierają pole do dopowiedzeń i interpretacjii.

3. Twoje archiwum to prywatne zdjęcia anonimowych osób. Skąd pozyskujesz zdjęcia? 

Źródeł pozyskiwania slajdów mam w tej chwili kilka. Początkowo były to głównie niedzielne targi staroci, które bez względu na to w jakim mieście się znajduje – staram się zawsze odwiedzać. Jednak wiadomo – nie zawsze udaje się cokolwiek znaleźć, nie zawsze też mogę być na targu obecny, dlatego też musiałem rozszerzyć moje pola poszukiwań. Udało mi się znaleźć kilka ofert na allegro i olx, a część osób od których kupowałem tam slajdy miała całkiem spore kolekcje. Z mojego małego dochodzenia wynika, że w większości wypadków są to slajdy pochodzące z mieszkań zmarłych ludzi, którch bliscy nie byli zainteresowani odziedziczaniem setek fantastycznych zdjęć. Ostatnio postanowiłem również poszukać bliżej źródła i na jednym z warszawskich osiedli zawiesiłem ogłoszenia informujące o poszukiwaniach slajdów. Ku mojemu zaskoczeniu, bardzo szybko zgłosiło sie do mnie kilka osób, które przekazały mi w opiekę archiwa domowe swoich rodzin.

4. Zdjęcia prezentujesz na pokazach czy slajdowiskach. Dlaczego akurat taka formuła prezentacji? W internecie miałbyś dużo szerszą publikę, te zdjęcia są absolutnie lajkogenne!  

Pamiętam gdy byłem mały, znajomi moich rodziców zapraszali nas na wspólne oglądanie zdjęć z wakacji właśnie na analogowym projektorze. Już wtedy byłem zafascynowany tym sposobem prezentacji zdjęć. Bardzo chciałem wiec nawiązać klimatem do tych nieformalnych i kameralnych spotkań, podczas których wszyscy przenosili się w świat barwnych wspomnień okraszonych dodatkowo opowieściami. Zdjęcie wyświetlone na całą ścianę z rzutnika ma niesamowitą jakość oraz kolory, zupełnie niemożliwe do odwzorowania w cyfrowym świecie. Nie muszę chyba dodawać, że również samo spotkanie się w większej grupie osob i wspólne przeżywanie jest dużo ciekawsze od zwykłego przeglądania zdjęć na ekranie komputera. Podczas pokazów ludzie bardzo entuzjastycznie reagują, pojawiają się dyskusje i próby odczytywania sytuacji znajdujących się na zdjęciach.

5. Kiedy najbliższy pokaz? 

Jako, że pokazy odbywają się bardzo spontanicznie i zależą od możliwości organizacji ich w fajnych kameralnych przestrzeniach – ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie. Troche lubię działać na ostatnią chwilę, unikam też przesadnego planowania, chce by wszystko miało właśnie taki nieformalny charakter jak spontaniczne spotkanie ze znajomymi przy winie. Dodatkowo chciałbym zaznaczyć, że projekt nieustannie podlega przemianom, nigdy na pokazach nie pojawiają się te same zestawy zdjęć, zbiór slajdów cały czas się powiększa, cały czas dochodzą nowe niesamowite kadry z wakacji. Tak więc jeśli ktoś raz był na pokazie, może spokojnie wpaść na kolejny, zawsze będzie spotka go mnóstwo nowości. Informacje o zbliżających się pokazach można znaleźć na moim fanepage’u, raz na jakiś czas wrzucam tam również skany slajdów z mojej kolekcji, warto więc zaglądać.

Upału szukaj na FACEBOOKU!

6. Czy „Upał daje się we znaki” to projekt przyszłościowy? Jakie masz co do niego plany? Jakaś publikacja? 

Tak jak już wspomniałem, projekt cały czas się rozwija oraz przechodzi nieustanne transformacje. Obecnie do mojej kolekcji zdjęć dołączają również filmy zapisane na pozytywowej taśmie 8mm, myślę więc, że już niebawem i one staną się częścią „upalnego” projektu. Jeśli natomiast chodzi o publikację to nieustannie o tym myślę. Kocham formę spontanicznych pokazów, ale czuję też, że wiele z tych zdjęć należy pokazać szerszej widowni. Chciałbym w ten sposób ocalić je od zapomnienia i nadać im kolejne, dłuższe życie. Mam pewien pomysł na zestawianie slajdów z treścią starych wakacyjnych pocztówek, które również stanowią niesamowity zapis wakacyjnych wspomnień ludzi przebywających na urlopie. No ale przede mną jeszcze długa droga, dopiero niedawno zacząłem zbierać stare pocztówki.

Kajetan Plis

Urodzony w 1990r. w Krakowie. Ukończył wydział operatorski łódzkiej szkoły filmowej na kierunku sztuka operatorska. Na codzień pracuje jako autor zdjęć do filmów krótkometrarzowych, reklamowych oraz teledysków. Filmy jego autorstwa prezentowane były na wielu festiwalach i przeglądach konkursowych takich jak Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni, Młodzi i Film w Koszalinie czy T-mobile Nowe Horyzonty. Jedna z jego ostatnich realizacji – teledysk dla Marii Peszek, znalazł się w światowej 20. najlepszych klipów na międzynarodowym festiwalu operatorów filmowych Camerimage. Po za filmową pasją do jego zainteresowań należy również fotografia analogowa oraz szeroko pojęte sztuki wizualne. Jego instalacja przestrzenna stanowiła część wystawy prezentowanej przez galerię LETO podczas wydarzenia Warsaw Gallery Week w 2015 roku. Obecnie pracuje nad długoterminowym projektem archiwizującym amatorskie fotografie analogowe zatytułowanym „Upał daje się we znaki”.