Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Tym razem ping pong jest międzykontynentalny. Europę reprezentuje Mateusz Bzówka, zaś Afrykę… Alicja Wysocka, która od kilku tygodni mieszka (ponownie!) w slumsie Mathare w Nairobii, w Kenii, gdzie założyła we współpracy z Fundacją Razem Pamoja i lokalsami Spółdzielnię Ushirika.

1. Mieszkasz od kilku tygodni w Afryce, to nie jest twój pierwszy raz na tym kontynencie. Gdzie cię wywiało tym razem?

Wróciłam po raz trzeci do moich przyjaciół – do Kenii, a ściślej – slamsu Mathare w Nairobi, w Kenii, aby rozwijać idee Alfa Omegi we współpracy z Fundacją Razem Pamoja.

2. Czym jest i czym zajmuje się Spółdzielnia Ushirika?

Idea pracy wspólnej, kolektywnej, zrodziła się przy moim pierwszym przyjeździe do Kenii. Teraz po prawie dwóch latach z radością patrzę jak marzenia się spełniają. Ushirika w języku suahili znaczy spółdzielnia, kolaboracja oraz community – w ten sposób nazywają siebie mieszkańcy slamsów – nie tylko tych w Kenii, ale także w Rio de Janeiro, w których także pracowałam. Zażyłość między ludźmi jest tu większa, mówią w imieniu wspólnoty; „my” a nie „ja”.  Tak jak w spółdzielni. W naszej uczymy się szyć, robić na drutach czy szydełku. Po hucznym otwarciu na pierwsze spotkanie przyszło wiele osób, codziennie chcą dołączyć nowe. Jestem pełna podziwu zaangażowaniu i determinacji uczestników – a przede wszystkim pod wrażeniem postępów w nauce. Gotujemy razem lunche, razem spożywamy posiłki, osoby które szybciej się uczą pomagają innym wyrównać poziom. Idee pracy spółdzielczej to nic innego jak działania plemienne, które Kenijczycy mają przecież we krwi.

3. Wcześniej z lokalnym rzemieślnikiem robiłaś BUTY, KTÓRE POMAGAJĄ, później, w slamsach w Rio projektowałaś i szyłaś stroje sportowe – co robisz tym razem?

Po moim przyjeździe od razu zabrałam się do pracy i dwa tygodnie później mieliśmy huczne otwarcie z tańcami, muzyką i ogniskiem. Przyszło z trzysta osób. Wyremontowana i wyposażona przestrzeń Spółdzielni Ushirika, jest otwarta dla wszystkich którzy chcieliby razem uczyć się rzemiosła i stworzyć obiekty do noszenia na i przy sobie. Jesteśmy na etapie nauki i opracowywania kształtów. Ja osobiście nauczyłam się w końcu robić na szydełku, drutach i obsługiwać maszynę do szycia napędzaną na nogę. Dużo obserwuje otoczenie i uważam ze Mathare to po prostu rewia mody, to połączenia nawet nie tyle co kolorów, a faktur ubrań czy wełny, jest dużo wełny! Również w naszej Spółdzielni. W Kenii są duże różnice temperatur – w nocy jest 15 stopni, w dzień 30, więc Kenijczycy chodzą często ubrani w wiele wartstw. Obecnie opracowuje projekt, który mógłby stać się flagowym obiektem Spółdzielni. Wybudowaliśmy również pop-up warsztat dla szewca przed galerią Mathare, który wcześniej pracował na ulicy na krzesełku pod parasolem. Teraz ma zadaszenie, półkę oraz szafę, wszystko pięknie pomalowane przez lokalnego artystę. Z szewcem tym pracujemy nad nowymi zleceniami na Buty, które Pomagają.

4. Czy rzeczy wykonywane przez Spółdzielnię będą do kupienia w Polsce?

Tak, takie są plany, aby Spółdzielnia dalej się rozwijała i osoby w niej pracujące. Na pewno będą o tym informacje na fanpage’u Cooperative Spółdzielnia Ushirika.

5. Jak wygląda twój typowy dzień z życia w slamsie?

Nigdy nie jest taki sam, i za to uwielbiam Mathare. Jest kolebką inspiracji, nigdy nie wiadomo kto odwiedzi Mathare Gallery, w której ma miejsce wystawa na temat spółdzielczości, lub kto odwiedzi Spółdzielnię, czy co w niej powstanie; co zostanie uszyte. Ja też staram się zaskakiwać community, tym jak się ubieram, czy po prostu wspólnie pracując, jedząc czy gotując dla uczestników warsztatów. Przez ostatnie kilka dni gorączkowałam i nie było mnie w Spółdzielni, jak przyszłam to bardzo się wzruszyłam tym jak mnie powitano – dali mi do zrozumienia że mnie potrzebują. Wzruszyłam się.

6. W logotypie Spółdzielni znajduje się maszyna do szycia marki Singer. Dlaczego?

Takie maszyny wybrałam do Spółdzielni wraz z krawcową Rose z Mathare, którą również zatrudniliśmy do pracy jako nauczycielkę szycia. Maszyny są napędzane na nogę, ponieważ bardzo często zdarzają się braki w dostawie prądu w Mathare. Na początku było nam trudno się nauczyć (nikt z uczestników nie używał wcześniej maszyny do szycia), ale teraz nawet ja potrafię już się nią obsługiwać i myślami wracam do takiego właśnie typu maszyny, która stała w mieszkaniu w Gliwicach u mojej babci Stefanii, artystki zresztą. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia że nauczę się szyć na takiej maszynie w Kenii…

Alicja Wysocka 

Studiowała na ASP w Krakowie, w School of Design and Crafts w Goteborgu oraz na Vrije Uniwersytecie w Brukseli. Obroniła dyplom na ASP w Poznaniu, z aneksem u Mirosława Bałki. Ukończyła studia na wydziale Kognitywistyka oraz Filozofia Umysłu na UPJP2 w Krakowie. Nazwa Alfa Omegi w obrębie której działa, nawiązuje między innymi do Warsztatów Omega ­ założonych na początku XX wieku w Londynie , będących połączeniem sztuk użytkowych i pięknych, łączących twórców różnych dziedzin. Alfa Omegi to połączenie kolaboracji i rękodzieła, lokalności i lojalności. AO kwestionuje pojęcie autorytetu i autorstwa, dystansuje się do sposobu funkcjonowania rynku sztuki oraz wielkich marek.