Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Fotografia w ZŻ odgrywa super ważną rolę. My jesteśmy pod tym względem świrami. Podobnie jak założyciel profilu na Instagramie – Contemporary Polish Photography. Nie znacie? To koniecznie poznajcie, ale na tyle na ile wam pozwoli bo postanowił pozostać anonimowy. Czym się zajmuje? Wyszukuje estetyzujące zdjęcia na portalu OLX.

1. Skąd pomysł na prowadzenie Contemporary Polish Photography?

Ciekawiej jest coś znaleźć niż przyjść na gotowe. Bardziej cieszę się z rzeczy wyszperanej w lumpeksie niż nowej, choćby najdroższej kupionej w sklepie. Dlatego zamiast na wystawę wolę iść na spacer. To, co widzę w galeriach, najczęściej mnie nudzi. Poza tym, potrzebowałem sprawdzić teorie dotyczące dzieła sztuki. Prowadzę takie działania na kilku szczeblach, a Contemporary Polish Photography jest jednym z nich. Chciałem stworzyć parainstytucję, zgodną ze współczesnymi trendami i dzięki niej windować wybrane przeze mnie obrazy daleko poza ich pierwotny status. Od początku traktowałem ten projekt jako pracę codzienną, systematyczny proces transformacji. Taka twórczość to super ekonomia – przenoszę tylko informacje z jednego zbioru do innego. Wszystko jest gotowe, nawet tytuły. Nie potrzebuję aparatu fotograficznego. Bardzo wygodne.

(zobacz galerię zdjęć)

2. Dlaczego to robisz?

Traktuję to jak ćwiczenia z widzenia i gimnastykę estetyczną. Trudno oszukać w takich zdjęciach. Od razu da się wyczuć jakiś fałsz, estetyzację. To mnie nie interesuje. Czerpię z tego, co jest jak najdalej od artystycznej fotografii. Ktoś chce tylko sprzedać haki na kratki sklepowe, a ja w tym widzę coś zupełnie innego. Patrzenie na nie po prostu sprawia mi przyjemność. Męczy mnie całe to gadulstwo, sztuczne nadbudowywanie treści współczesnej sztuki. Lubię szczerość. Chcę dawać oszczędne bodźce: Contemporary Polish Photography – kolekcja zdjęć znalezionych na polskich stronach z ogłoszeniami. Tytuły fotografii to nazwy ogłoszeń. Koniec, nic więcej. Reszta jest we wrażliwości odbiorców. Dlatego też chcę pozostać anonimowy. To, kim jestem, nie ma dla projektu większego znaczenia.

(zobacz galerię zdjęć)

3. Dlaczego akurat zdjęcia z OLX a nie z jakiegoś innego portalu, np. Gumtree?

Względy pragmatyczne – system publikacji ogłoszeń w tym serwisie jest wygodny do przeglądania, a samo środowisko OLX’a spełnia wszystkie moje wymogi formalne. Ogłoszenia są darmowe, to w większości drobnostki. Zwykłe rzeczy. No i jest ponad jedenaście milionów ofert. Tego nie da się przerobić, ich przyrost przewyższa moje możliwości przeglądania. Musi być masa, żeby była rzeźba.

(zobacz galerię zdjęć)

4. Jaki jest klucz wyboru zdjęć?

Klucz na pewno istnieje, ale nie umiem go wskazać. Najpierw była to czysta wrażliwość, teraz kolekcja jako całość rzutuje na kolejne dodawane zdjęcia. Na początku publikowałem fotografie, których teraz pewnie bym nie dodał. Sto zdjęć determinuje sto pierwsze. Lustra i szyby już właściwie przestały mnie interesować, szukam coraz nowszych tematów. Publikuję te zdjęcia na Instagramie, mam więc natychmiastowy odbiór publiczności. Czasem zdjęcie, do którego nie byłem przekonany, okazuje się zyskiwać wyjątkową aprobatę. Tak było na przykład z „Cyklinowanie listwy parkiety Warszawa”. Natomiast moje ulubione zdjęcia wcale jakoś świetnie się nie przyjęły. Uwielbiam „Obudowa szafy PAX z IKEA”. Trochę mi zajęło zanim zrozumiałem, o co dokładnie w tym zdjęciu chodzi i gdzie ta obudowa jest. Świetne jest też „Kredens komoda pomocnik prl vintage lata 60”. No, dużo jest wspaniałych. Nie wpadłbym na takie kompozycje, za dużo wiem o fotografii. Te obrazy są z rejonów plastyki, która często nawet mi się nie śniła. Mogę je tylko wskazywać i cieszyć się nimi. Rozszerzają mi poznanie.

Contemporary Polish Photography możesz śledzić na Instagramie. Przenieś się do świata zwykłych rzeczy i jeszcze zwyklejszych fotografii.

5. Takie paradokumentalne działania z „archiwami” czy „bazami danych” nie są czymś nowym. Co było twoją inspiracją?

Nie nazwałbym zbiorów OLX archiwum. To bardzo tymczasowa, bardzo teraźniejsza tkanka. Nikt tych zdjęć nie archiwizuje, bo jest ich potworna ilość. Nie mają żadnej wartości ani z punktu widzenia sprzedającego, ani kupującego. Chodzi o to, żeby towar został sprzedany, a ogłoszenie jak najszybciej zniknęło z afisza. Krótka piłka. Wielu ze zdjęć z kolekcji CPP już nie sposób odkopać, zostały usunięte. Współczesność tych fotografii jest bardzo dosłowna. Zresztą, proces twórczy w tym projekcie nie różni się za bardzo od, chociażby, rzeźbienia. Bierzemy tonę gliny, wywalamy zbędny nadmiar a z reszty coś tam formujemy. Nadajemy naszej pracy tytuł, czyli kierunkujemy strumień odbioru. Później patrzymy na to co wyszło, czy udało nam się wyjść poza siebie, poza intencję, poza poznane. Stare jak świat.

6. Jaki obraz użytkownika polskiego internetu wynika z twoich wizualnych badań?

Ma pstrokaty dywan i bałagan w garażu. W przedpokoju panele, a w łazience kafelki w karo. Dokładnie tak jak ja.