Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

NEW NEIGHBORHOODS to festiwal muzyki i sztuki organizowany w Reykjaviku i Warszawie. Po pierwszej odsłonie na Islandii, czekamy na edycję warszawską, która odbędzie się już 10 września na Placu Defilad. Obok takich muzyków jak Tonik Ensemble, The Stubs czy Hatti Vatti i artysty wizualnego Stanisława Zaleskiego, wystąpi Baasch (Bartek Schmidt) – młody, ceniony producent, wokalista, kompozytor i autor tekstów. Jego muzyka oscyluje wokół ambitnej elektroniki, alternatywnego popu i muzyki filmowej. Chociaż na co dzień inspiruje go miasto, podróż po księżycowej Islandii wywarła na nim ogromne wrażenie, o czym opowiedział nam w krótkiej rozmowie.

 

13934694_1069119949861724_6035976199508136094_n

Kasia Wójcik: Zachwytom nad muzyką z Islandii nie ma końca. Jak ci się wydaje, czego to zasługa?

Baasch: Przede wszystkim samej muzyki, która jest wyjątkowa. Myślę, że w przypadku wielu dźwięków, które docierają z Islandii czuć, że pochodzą właśnie stamtąd. Z małego, dosyć odizolowany kraju, w którym myśli się nieco inaczej niż na kontynencie. Również o muzyce.

KW: Czym Islandia zachwyciła Ciebie? Razem z Hatti Vatti i The Stubs wystąpiliście na islandzkiej edycji NNF w Reykjaviku.

B: Wszystko, co słyszałem o Islandii, wszystkie te piękne obrazki, które widziałem w Internecie albo w filmach okazały się prawdą. To nie ściema. Tam naprawdę jest pięknie. Pusto, czysto, blisko natury. Największe wrażenie zrobiły na mnie czarne plaże, źródła siarkowe – te wszystkie krajobrazy, które sprawiają, że czujesz się jak na księżycu. Dobrze było też wykąpać się w ciepłym jeziorku w szczerych górach. To było coś!

KW: Fenomen islandzkiej muzyki często tłumaczy się krajobrazami lub klimatem. Czy dla ciebie, jako muzyka, otoczenie ma znaczenie w procesie tworzenia?

B: Tak. Szczególnie jeśli są to krajobrazy tak wyjątkowe, jak na Islandii. Tam jest w zasadzie dosyć pusto. Nie rosną tam naturalnie drzewa, są ogromne obszary niezamieszkałe przez ludzi. Myślę, że kiedy wokół jest tak mało rzeczy, na których możesz zawiesić oko, twoja wyobraźnia zaczyna mocniej pracować. Tworzysz swoją własną rzeczywistość, żeby wypełnić tę przestrzeń. Mimo, że generalnie bardziej inspiruje mnie miasto i ludzie, chciałbym kiedyś pojechać na Islandię, zaszyć się w studiu i przygotować jakiś materiał. Jestem pewien, że różniłby się od tego, co zrobiłem dotychczas.

KW: Islandczycy Sigur Ros często stosują grę słów, traktując śpiew jako kolejny instrument. Ty zwracasz dużą uwagę na warstwę tekstową?

B: Tak. Tekst jest dla mnie bardzo ważny. Mimo, że muzyka jest dla mnie na pierwszym miejscu, nie wyobrażam sobie, żeby traktować tekst tylko jako pretekst do wyśpiewania melodii. Jednocześnie zawsze staram się podchodzić do tekstów w jak najbardziej muzyczny sposób. Żeby pasował do ogólnego pulsu muzyki, żeby jej pomagał. Do tego dążę.

KW: Stworzyłeś ścieżkę dźwiękową do filmu Płynące Wieżowce. Czego nauczyła cię ta praca?

B: To było dobre ćwiczenie na stworzenie muzyki, która jest tłem i podbija coś, co jest na pierwszym planie. Moim założeniem było napisanie muzyki, której widz nie rejestruje w sposób świadomy. Nie chciałem, żeby odciągała go od tego, co dzieje się na ekranie. Zupełnie inaczej jest w przypadku moich autorskich rzeczy.

zrzut-ekranu-2016-09-08-o-09-58-43

KW: Chciałbyś to powtórzyć i napisać muzykę do kolejnego filmu?

B: W tej chwili skupiony jestem raczej na pisaniu piosenek. Kręci mnie to. Od tego zaczynałem pracę z muzyką. Chociaż po ostatnim koncercie Hatti Vatti i Stefana Wesołowskiego z projektem „Nanook of the North” poczułem, że znowu chciałbym zrobić coś filmowego, ilustracyjnego. To był świetny koncert.

KW: Pozostając przy sztukach wizualnych – obrazem można pokierować słuchacza, by odbierał muzykę w określony sposób. Jak ty angażujesz się w proces tworzenia teledysków?

B: Są dla mnie bardzo ważne. Brałem udział przy powstawaniu każdego z moich teledysków. Wiele z nich zrobiłem z Liubov Gorobiuk, z którą przyjaźnimy się od lat i dobrze rozumiemy. Myślę, że w odbiorze mojej muzyki ważny jest nastrój, staram się zawsze wprowadzić słuchacza w klimat, w którym moje utwory łatwiej mu zrozumieć na poziomie emocji.

KW: Słuchając twojej muzyki mam ochotę tańczyć i płakać jednocześnie  Czego możemy się spodziewać po twoim występie w ramach warszawskich edycji NNF?

B: Zagram po prostu swoje utwory i postaram się dać z siebie wszystko. Jeśli ludzie będą tańczyć i płakać, to misje będzie wykonana. Chociaż na tańcu zależy mi bardziej (śmiech).

14095878_1070673283039724_602862764423852887_n