Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Slow fashion, te dwa słowa wydają się tworzyć oksymoron. Od wieków jedną z  najważniejszych cech  mody jest to, że zmienia się w zawrotnym tempie. Właśnie między innymi to sprawia, że jest ona tak atrakcyjna, odbiorcom daje szanse na ciągłą zmianę swojego „ja”, a efemeryczne trendy tylko tę możliwość legitymizują. Wydawałoby się więc, że żyjemy w czasach dla mody idealnych. Czy na pewno?

zz_nr7_15

fot. Grzegorz Broniatowski (opublikowane w nr 7. magazynu Zwykłe Życie)

Instagram, zakupy internetowe i rozbuchana kultura konsumpcjonizmu, gdzie w prawie każdej branży rządzi produkcja masowa, to idealne narzędzia dla tego „próżnego biznesu”. Z drugiej strony jesteśmy bardziej świadomi niż kiedykolwiek. Staramy się jeść ekologicznie i kupować lokalnie. Branża mody ze swoją wyidealizowaną estetyką oraz kultem metki wydaje się być środowiskiem, które nie jest w stanie przyjąć idei slow. Tymczasem obecność na rynku targów dedykowanych temu tematowi, z ich sporym zainteresowaniem wśród potencjalnych klientów świadczy zupełnie o czymś innym.

Idea slow fashion skupia się przede wszystkim na powrocie do rzemieślnictwa i częstego wykorzystania przyjaznych dla środowiska surowców. Chcąc wybierać ubrania świadomie, trzeba do sprawy podejść trochę jak do zakupów spożywczych, dokładnie czytając metki czy kupując bezpośrednio od producenta. Inną ważną kwestią jest szukanie opcji ponadczasowych, które starczą na dłużej niż jeden sezon. Kupując slow możesz poznać ciekawych ludzi, którzy sami tworzą upolowane przez ciebie ciuchy. Na polskim rynku istnieje wiele marek działających zgodnie z tą filozofią. Najfajniejsze jest to, że mają one często zupełnie odmienne spojrzenia na modę. Wśród nich znajdziemy więc m. in. projektantów czy marki odzieżowe, którzy skupiają się na bardziej bazowych opcjach. Można tutaj wymienić chociażby proponowane przez markę WISŁAKI minimalistyczne t-shirty ze świetnymi nadrukami o tematyce ekologicznej. Jej twórcy dzięki crowdfundingowi stworzyli na koszulkach „atlas zwierząt” zamieszkujących koryto Wisły.

zz_nr06_54

fot. Bartek Wieczorek (opublikowane w nr 6. magazynu Zwykłe Życie)

Jednak slow nie musi kojarzyć się jedynie z prostymi, bazowymi ubraniami, które dla nieco bardziej wymagających odbiorców mody mogą wydawać się nudne. W ten nurt wpisuje się większość najgorętszych ostatnimi czasy nazwisk. Zasady slow najlepiej sprawdzają się przy zakupie dodatków typu torby czy buty. Nie ma chyba nic bardziej denerwującego niż kozaki, które trzeba wyrzucić po jednym sezonie. Z torbą jest jeszcze inaczej – te porządne i trwałe z powodzeniem przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Tworzenie akcesoriów ze skóry wymaga dużej wprawy i umiejętności oraz pieczołowitości. Nawet luksusowe domy mody chełpią się pokazywaniem procesu produkcji swoich sztandarowych torebek. Na szczęście nie trzeba być milionerem, żeby móc pozwolić sobie na ręcznie wykonywane precjoza, gdyż na rynku działa szereg polskich marek zajmujących się projektowaniem akcesoriów tak jak chociażby Milate czy LA BOBA.

Na włączenie się w nurt slow fashion mogą zdecydować się nawet miłośnicy bardziej alternatywnych stylizacji. Vintage Classics Style – blogerka, która tworzy kreacje w wydaniu vintage (od lat 20. do 80. XX-ego wieku) daje drugie życie oryginalnym, retro materiałom. Opcją na świadome kupowanie są wszelkiego rodzaju internetowe second-handy, które oferują wyselekcjonowane propozycje, wśród których można znaleźć nie tylko wygodne ciuchy, w których jeszcze kilkadziesiąt lat temu chodzili nasi rodzice, ale też nierzadko projekty luksusowych domów mody. Recykling, to jeden z najważniejszych filarów slow fashion. Odnosi się on zarówno do wtórnego wykorzystywania materiałów, jak i noszenia gotowych rzeczy vintage.

zz_nr05_41

fot. Monika Kmita (opublikowane w nr 5. magazynu Zwykłe Życie)

Slow fashion dostarcza zasad nie tylko w zakresie kupowania ubrań, ale też z radzeniem sobie z tymi, które już znajdują się w twojej szafie. Slow to pochwałą wygody – wydaje się mówić: noś to, na co masz ochotę i kiedy masz ochotę. Szybki research pokazuje, że włączenie się w nurt pozwala nie tylko szybciej uporządkować szafę, ale też odkryć swój własny styl. O ile prostsze byłoby życie gdyby pozbyć się codziennego dylematu, przed którym staje wiele z nas każdego poranka – w co się ubrać?! Skoro w szafie masz ciuchy, które wszystkie są twoimi ulubionymi, gdzie jest problem? Nie ma, ale każdy medal ma dwie strony. Z zasad slow fashion może korzystać każdy i każdemu to niewątpliwie wyjdzie na dobre. Nie oszukujmy się, nie wszyscy są w stanie całkowicie je przyjąć. Niepoprawni fashion victims i pasjonaci mody mogą nie zrozumieć dlaczego mają się pozbyć (najlepiej przekazując dalej) swoich najładniejszych i najmniej wygodnych butów, które zakładają kilka razy w roku. Z drugiej strony, nawet do ciężkich przypadków trafią argumenty o tym, że podczas zakupów powinniśmy kierować się głównie jakością wybranych ciuchów. Kolejna ważna zasada kupowania w duchu slow, to umiar. Nie potrzebujesz czterech czarnych kardiganów – kup jeden, ale porządny. W tym miejscu warto wspomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii. Chcąc wybierać wysokiej jakości, często ręcznie szyte rzeczy, musisz przygotować się na to, że wydasz trochę więcej.

Slow fashion to nie jeden z tych szybko przemijających trendów. To ruch, będący pewnym spojrzeniem na rzeczywistość, w którym nie do końca liczysz się tylko ty i to, jak wyglądasz. Jego długofalowymi skutkami jest ograniczenie trendów i szybko zmieniających się kolekcji sezonowych, ale również usunięcie z myślenia o modzie przeświadczenia o tym, że same ubrania nie mają znaczenia a ich żywotność jest bardzo krótka. Kupując slow wspierasz rzemieślników, bardziej ekologiczne i bardziej sprawiedliwe społecznie rozwiązania. Wybierając świetnej jakości ubrania i ponadczasowe kroje, nie przyczyniasz się do szalejącej nadprodukcji. Wręcz przeciwnie, sweter z wełny merynosa może dostać drugie a nawet trzecie życie. Nie do końca jednak zgadzam się z tym, że jeśli nie masz zamiaru nosić całe lato gladiatorek na trzynasto centymetrowym obcasie to niepotrzebnie stoją w Twojej szafie, w końcu po coś je kupiłaś.

zz_nr05_8

fot. Bartek Wieczorek (opublikowane w nr 5. magazynu Zwykłe Życie)

Nie ma się co sprzeczać i dzielić włosa na czworo. Slow fashion jest z gruntu rozwiązaniem odpowiedzialnym i rozsądnym, na którym w wymiarze długofalowym korzystają poczynając od twojego portfela a na środowisku kończąc, wszyscy. Jeśli nadal masz wątpliwości obejrzyj dokument The true cost, ale uprzedzam – to kino dla ludzi o mocnych nerwach.