Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Tekst i zdjęcia: Malwina Piorun

Rajski koniec świata, obrany cel. Do pokonania Wielkie Morze Piasku – pustynia Libijska. Czuć samotność w tej bezkresnej przestrzeni. Nic, tylko piach i niebo. Nieograniczony horyzont, widać krzywiznę świata. Własny cień skalą otoczenia, taka mikroskopijna istota pośrodku niczego. Wiedzie słodka woń daktyli, wabiąc w głąb pustyni. Nomadyczna wędrówka. Ku gęstym gajom palmowym rosnącym wokół źródeł słodkiej wody, w otoczeniu poszarpanych gór i rozległych słonych jezior. To oaza Siwa w Egipcie.

Oddalona o setki kilometrów od innych zamieszkałych miejsc, długo pozostawała niezależna. Dziewicza i jednorodna kulturowo. Enklawa mieszkańców Siwy, spokrewnionych z Berberami. Silne przywiązanie do tradycji oraz konserwatyzm hipnotyzują przyjezdnych. Autochtoni prowadzą dialog w dialekcie siwi, bezustannie pijąc czaj z liśćmi mięty. Wszyscy w tradycyjnych galabijach. Kobiety noszą czarne szaty z pomarańczową lub czerwoną lamówką oraz srebrną biżuterię. Jednak niełatwo je spotkać, są pochłonięte pracą w domowym zaciszu. Dzięki nim kwitnie miejscowe rzemiosło. Tkają dywany z wielbłądziej wełny, plotą kosze z liści palmowych i trudnią się garncarstwem. Solidne gliniane wyroby wypalają w piecach chlebowych. Lokalna architektura to przede wszystkim domy o konstrukcjach z cegły suszonej i pni palmowych, o małych otworach okiennych. Lica murów otynkowane są gliną, ręcznie nakładaną na ich powierzchnie. Widać wyraźne ślady dłoni, tworzące niepowtarzalną fakturę wyeksponowaną światłocieniem.

Nad oazą górują surrealistyczne ruiny po dawnym mieście Szali. Otaczają one całe skalne wywyższenie centralnej części Siwa, u podnóża którego zlokalizowany jest nieduży meczet – podobno ostatni w Egipcie, gdzie muezzin zwołuje wiernych bez użycia głośnika. Szczyt wzgórza oferuje wyjątkowy widok, wprawiający w letargiczny stan. Poczucie wszechmocy nad otoczeniem, gdzie widnokrąg pustyni stanowi granicę nieboskłonu. Z góry można również podejrzeć zwykłe życie mieszkańców, którzy jednostajnie przemieszczają się na osłach objuczonych koszami pełnymi oliwek, handlują daktylami na targu lub prozaicznie zmierzają ku obranemu przeznaczeniu.

Tutejsza codzienność rozleniwia, dzień niezrozumiale spowalnia. Jakaś wyrwana z kontekstu czasoprzestrzeń, zsynchronizowana z wędrówką słońca. Uwodziła podróżnych już od starożytności. Wśród licznych przybyszów najsłynniejszym pozostaje Aleksander Wielki, który odwiedził oazę w 331 roku p.n.e. Przyjechał tu do słynnej wyroczni egipskiego boga Amona, by usłyszeć proroctwo o swoim boskim rodowodzie. Namaszczono go na syna Zeusa i jako dziecię boże hardo wyruszył stąd tworzyć swoje imperium. Posiadł wizję. Jak każdy, kto opuszcza Siwa. Bez wątpienia.