Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Tekst: Magdalena Rucińska

Być może powinnam zacząć od podróży autobusem, bo to ona właśnie stanowiła kontekst, w jakim czytałam Podgląd Daniela ChmielewskiegoMarcina Podolca. Od kilkudziesięciu minut (tak, mam daleko do pracy) spędzonych pośród ludzi, których w jakimś sensie łączy droga/trasa, ale pod wieloma innymi względami dzieli cel. Usadowiona gdzieś przy oknie i zwrócona tyłem do kierunku jazdy, już od pierwszego przystanku zamierzałam po prostu uskuteczniać lekturę, zamykając się tym samym na pozostałe bodźce zewnętrzne. W trakcie czytania okazało się, że takie zestawienie prywatnych przeżyć (do których zaliczam odbiór książki/komiksu) i sfery publicznej dobrze wpisuje się w tematykę Podglądu.

Podgląd 01

Bohaterowie wydanego przez Kulturę Gniewu albumu budują swoją codzienność na zderzeniu tego co wewnętrzne, intymne oraz zewnętrzne, podejrzane. Dominika i Szymon są młodym małżeństwem o mocno rozbudowanej fantazji, a zmysł wzroku przedkładają chyba ponad wszystko inne. Świadomość tego, że na co dzień mogą podglądać i być podglądanym staje się ważną częścią ich wspólnego życia. Razem tworzą i nieustannie odgrywają scenariusze pierwszych spotkań, czyli takich, które nie podlegają prawom rutyny i konwenansów. Zmieniają imiona, scenerie, ubrania, by wciąż stawać wobec tajemnicy, nieprzeniknioności. By poznawać, odsłaniać, odkrywać siebie na nowo. Jednocześnie postępowanie to sprawia, że nie do końca wiemy kim są.

Postaci stworzone przez duet Chmielewski-Podolec łączy silna więź, która je w dużej mierze definiuje. Co istotne – jest to relacja ciepła. Należy bowiem zaznaczyć, że nie są oni w swoich dążeniach radykalni. Nie ma tu wielkich tabu, szoków kulturowych, emocji, zrywów, porażających głębin psychologicznych. Jest za to, że tak to ujmę, codzienna niecodzienność nakreślona w sposób szkicowy. Dominujące w albumie neutralna biel kartki i szarawa kreska, przywodzą na myśl przede wszystkim umowność. Twórcy bowiem nie dążą w opowiadanej historii jakoś specjalnie do kompletności, wiarygodności. Bohaterów poznajemy jedynie powierzchownie. Nie wiemy tak naprawdę jak mieszkają, o czym myślą. Znamy ich tylko z kilku sytuacji i rozmów. To tyle.

Podgląd 02

Swobodne, szybkie rysunkowe notacje Podolca budzą także skojarzenia ze szkicami, jakie można wykonać w autobusie, kawiarni, czy na przystanku. Przy takim założeniu Podgląd można by potraktować jak opowieść nakreśloną na kolanie – efekt fantazji zainspirowanej osobami podejrzanymi w jakimś publicznym kontekście. Już przed publikacją albumu autorzy jednak sugerowali inne źródła inspiracji. W tekstach zapowiadających komiks przewinęły się nazwiska takich panów jak, Antonioni, Houellebecq i Kieślowski, które budzą asocjacje z historiami o dużym i ciężkim gabarycie. Osobiście, jeżeli miałabym z czymś tę książkę porównywać, to wybrałabym opowiadania Cortázara, w których iberoamerykański twórca snuje niesamowite fantazje o osobach napotkanych w metrze lub w trakcie innych podróży. Możliwe że skojarzenie to nie jest zanadto trafione, ale chyba i temperaturowo i gabarytowo bliższe Podglądowi, który odebrałam jako rzecz skromną i zaskakująco zwyczajną.

Oczywiście w albumie znajdziemy bardzo ładne plansze i sceny nawiązujące bezpośrednio do filmów Antonioniego i Kieślowskiego, ale ich lekkość nie zobowiązuje do dogłębnych analiz porównawczych. Co najwyżej skłania do namysłu nad znaczeniem, jakie przykładają do obrazów Dominika i Szymon. Do zastanowienia się nad tym, dlaczego pewne rzeczy wolą postrzegać niezogniskowane, z większej odległości czy na dalszym planie.

Podgląd 03

Komiks Chmielewskiego oraz Podolca zachęca subtelną, miękką warstwą wizualną, a także swoją skromnością, lekkością. Historia ta jest niedoskonała. Frapujące jest w niej jednak to, że domknięta zostaje przez twórców w sposób łagodny, mimo że mogłaby mieć bardzo gorzki finał. Wynika to z nienormatywnej konstrukcji głównych bohaterów. Właściwie to chciałoby się zapytać, czy możemy w ich przypadku mówić o normalnym podejściu do niecodziennych zachowań, czy też o nietuzinkowym oglądzie spraw zwykłych? Trudno to rozstrzygnąć, dlatego pozostanę przy użytym już wcześniej określeniu „codzienna niecodzienność”. W każdym razie Podgląd z pewnością przydał odrobinę niezwykłości mojej autobusowej wyprawie do pracy, że już nie wspomnę o starszej pani, która siedząc tuż obok mnie, mimowolnie zerkała na kreślone szarawą linią sceny z życia małżeńskiego bohaterów. Czy robiła to z zaciekawieniem czy niesmakiem? Nie mnie o tym decydować.

„Podgląd”, Daniel Chmielewski i Marcin Podolec, wyd. Kultura Gniewu, 2015