Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

 

tekst: Marta Mach

zdjęcia: Bartek Wieczorek

Poznajcie Marcina Gajewskiego, który lubił w szkole biologię. Szkolne zainteresowania przekuł na dorosłe pasje. Zainteresował się sztuką bonsai – po dwóch latach na Słowacji miał własne demo ogrodnicze. Postanowił hodować kanarki – w ciągu roku od rozpoczęcia hodowli na strychu kamienicy, w której mieszka, zdobył mistrzostwo Polski w kategorii Larguet – Smukły Hiszpanski. W kolejnym roku, następne. Na wystawie był najmłodszym hodowcą – wiekiem i stażem. Mówi, że trzeba mieć jakąś pasję, żeby nie zwariować.

Rozmawiamy o pszczołach.

– Łatwo jest postawić ul? – pytam. – Ciężko jest go przewieźć, bo jest ciężki. – śmieje się Marcin. – A poważnie: żeby założyć swoją pasiekę, trzeba kupić ul i rodzinę pszczelą lub odkład pszczeli czyli małą rodzinkę, którą się później wyhodowuje na większą. Mi bardzo pomógł sąsiad – pan Wojtek, który mieszka niedaleko mojej działki. To on sprzedał mi ul, a potem z chęcią odpowiadał na wszystkie moje pytania. Początkowo często do niego dzwoniłem, a on się nie nudził. Cierpliwie instruował początkującego. Świetny facet. Lubię ludzi, którzy nie mają kompleksów i chętnie dzielą się wiedzą.

I motylach.

– Ile kosztuje motyl?
– Może kosztować 30 zł albo 20 000 euro. To, co decyduje o cenie motyla to forma, aberracja, rzadkość, wiek. Rzeczy są warte tyle, ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. Ale tu nie chodzi o pogoń za najcenniejszymi okazami. Prowadzę bardzo szybki tryb życia. Pracuję w rynku modowym. Prowadzę agencję talentów i jestem dyrektorem agencji modelek. To oznacza do kilkunastu godzin dziennie na mailach i telefonach, dużo interakcji i szybkich reakcji. Kiedy wieczorem siadam do motyli, muszę się maksymalnie skupić, żeby ich nie zepsuć. Zakładam słuchawki na uszy, pochylam się nad rozpinadłem i cały świat znika.

Cały tekst opublikowany w aktualnym numerze ZŻ (7).

 

Podziękowania dla agencji LAF za pomoc w zorganizowaniu sesji.